Dobrze, że Rewelersi nie stali się zespołem jednego koncertu. Chociaż tak właśnie miało być na początku /.../ Kiedy dowiedziałem się, że Rewelersi wydali właśnie płytę, pomyślałem o jej zrecenzowaniu; ale nie ukrywam, że podszedłem do tego z dystansem. Dlaczego? Otóż doszły mnie słuchy, że Rewelersi to zespół countrowy i że nadal gra muzykę westernową - taka informacja może chyba zachwycić tylko miłośników mrągowskiego festiwalu i dzikiego Zachodu; ja się do takich nie zaliczam. Jednak, gdy popłynęły z głośników pierwsze muzyczne takty, wiedziałem już, że przesłuchanie będzie bezbolesne i przyjemne.
Sami muzycy nadają swojej muzyce miano „elektrycznego folku”. Jedenaście numerów, będących wyciągiem z amerykańskiego folku, połączonego ze szczyptą przebojowości country, odrobiną bluesa i rockabilly, w efekcie daje potrawę o nazwie Rewelersi. Raz smak jest bardzo łagodny (ballady – „My swoje”, „A jednak”, „Kiedy będziesz”, „Czas chyba nie ten”, „Nie wiem”) a raz ostry (wręcz rockowe – „Z Gałczyńskiego”, „Próg nadziei”, „Chciałem”), dzięki czemu nie mamy do czynienia z niesmaczną papką.
Dziwne, że tak dobre zespoły, same muszą wydawać swoje płyty. No cóż, „upośledzenie” majorsów jest chyba nie do wyleczenia.
- LookAsh Mijała
recenzja z portalu www.muzyka.gery.pl
"[...] Brzmienie
zespołu utrzymane jest w konwencji folka elektrycznego. Program jest
zróżnicowany melodycznie, od lirycznych ballad (ślady Boba Dylana,
Neila Younga) do ostrzejszego, rockowego stylu (echa Toma Petty'ego i Ten Years
After).
- Kurier Lubelski
Rewelersów wychodzenie z cienia
"Niezwykle
dowcipne, szalenie atrakcyjne plakaty "na mieście" [...] I
młodzież. Dużo młdzieży. Chłopcy jak jeden
mąż ze spluwami. Dziewczyny w chustkach na szyjach, albo w
kraciastych koszulach. Wszyscy obowiązkowo w dżinsach. [...] Jest.
Wreszcie jest. Dzikie okrzyki (jak w "Saluunie") zagłuszają
nawet na moment orkiestrę. Ale kapela przednia - nie da sobie w kaszę
dmuchać. Sobie poradzi. Gra. [...] Na parkiecie przed sceną
rozbawiony tłum. Tańczą. śmieją się. To w
kółku, to parami, to wężem. Szaleją. Na pierwszy rzut oka
widać pełną więź publiczności z muzykami.
Wspaniała atmosfera. Nigdzie (no, może z wyjątkiem festiwalu
country and western w Mrągowie) nie spotykany kontakt. Autentyczny
"show".
[...] Grają [...] robią to doskonale, z jakimś niepojętym, specyficznym
wdziękiem. Jakiś wspólny pierwiastek przenika wszystkie, tak różne
gatunkowo piosenki.
Tym pierwiastkiem, tym nie nazwanym przez nich wspólnym mianownikiem jest radość śpiewania.
Radość młodości. Radość życia. Kiedyś
taką muzykę określano wszechogarniającą nazwą
"happy". Muzyka szczęścia. Ta szczęśliwość
jest zaraźliwa. Udziela się bez wyjątku wszystkim. [...]"
Półtorej godziny świetnej zabawy, zapewnili nam REWELERSI.
- Głos Świdnika
Rewelacyjni Rewelersi
Thanks for sending us a copy of your new CD. I am listening to it right now as I type this email to you.
I am very impressed with the quality of the music you play and the songs that are sung. Your CD should be very successful!! Then Chuck and I will be pleased to say we knew you before you were rich and famous. :-)
Best wishes with your music. Sincerely
- Chuck & Betty
Takie trochę poetry ;), pozdrawiam
- Przemek Myszor
"...na scenę wyszli REWELERSI. Mówi się, że jest to zespół
country, że gra muzykę westernową. Można się o to
sprzeczać. Gra bardzo różne kawałki, ale robi to znakomicie, bo
doskonale przy tym bawi publiczność. Przy jego muzyce efektowne
były również tańce między stolikami oraz gorący
"wąż" taneczny przed sceną...Trzeba przyznać, że
mają kondycję i przebogaty repertuar."
- Głos Świdnika
Wielka orkiestra